Przeprowadzka – czyli jak przewieźć akwarium?

Jak to w życiu bywa pojawiają się różne „niespodzianki” i tym razem padło na mnie. Przeprowadzam się. Dlatego też, powstało pytanie jak przewieźć akwarium? Samo szkło, stelaż i sprzęt nie stanowi problemu. Natomiast woda, skały z koralowcami i podłoże już tak. Postanowiłem się do tematu przygotować.

W związku z tym, że samej wody łącznie z sumpem jest 382 litry, zakupiłem beczki. Jedna ma 120L, a druga 220L. Do tego posiadam dwie wanny plastikowe z pokrywkami 130 i 40 litrów.

Pewnie pomyślicie, że zwariowałem bo jak tu podnieść 120 litrową beczkę z wodą, o 220sce nie wspominam. Otóż po co podnosić? Plan jest taki. Autem dostawczym podjadę pod okno, a że mieszkam na pierwszym piętrze to z akwarium do auta mam maksymalnie 10-12 metrów. Używając węża gumowego zleję wodę z akwarium bezpośrednio do beczek w samochodzie.

Przelanie wody na miejscu w drugą stronę, będzie odbywać się podobnie z tym, że wyposażyłem się w plastikową pompę głębinową (taka jak do studni) która podniesie mi wodę z dostawczaka do gotowego akwarium w nowym domu.

Skałę z koralami planuję poukładać w wannach i zalać tylko tyle, aby koralowce były w wodzie. Wanna zostanie przykryta i zabezpieczona i pojedzie w samochodzie osobowym, gdzie podczas podróży będzie temperatura około 25 stopni.

Wodę w beczkach jadących w dostawczaku planuję ogrzewać grzałkami 250 i 150W podłączonych poprzez przetwornicę samochodową 12V/230V.

Pozostaje kwestia podłoża. I tutaj jestem w lekkim impasie. Ideałem było by przewiezienie zbiornika razem z podłożem (15kg żwiru koralowego). Dzięki temu uniknę zniszczenia ekosystemu, który tam powstał (bakterie i drobne organizmy). Już nie wspominając o możliwości wywołania ponownego dojrzewania zbiornika po „ruszeniu” podłoża. Decyzję podejmę już podczas przeprowadzki. Po prostu zobaczymy ile to będzie ważyło razem z blatem.

Pewnie myślicie, że zapomniałem o rybach i bezkręgowcach? Otóż nie. Wszystko zostanie wyłapane i zapakowane bezpiecznie w worki i przewiezione w styroboxach w cieplutkim samochodzie.

Trzymam kciuki, aby plan się powiódł.

Pożyteczne zwierzaki, które warto mieć w swoim akwarium.

Dobierając obsadę do akwarium morskiego warto się zastanowić. Istnieje kilka pożytecznych gatunków zwierząt, które trzeba wziąć pod uwagę. Podstawą powinna być tak zwana ekipa sprzątająca. Mogą się na nią składać ślimaki, kraby, wężowidła. Dobrze jest również dobrać do kompletu babkę kopiącą np Valenciennea Puellaris lub Valenciennea Strigata.

valenciennea puellaris
valenciennea strigata

Pożyteczne są również ślimaki jedzące glony. Warto mieć w akwarium na przykład popularne Turbo czy Trochus, Tectus. Również maleńki Nassarius jest przydatny w walce z rozkładającymi się resztkami. Natomiast niezastąpionym czyścicielem pasiku jest Babylonia oraz Strombus Luhuanus.

Znakomitym dodatkiem zjadającym glony zielone jest Salarias Fasciatus, ewentualnie Ctenochaetus Strigosus czyli pokolec rdzawy (uwaga jeżeli będą w jednym zbiorniku razem może dochodzić do agresji).

salarias fasciatus

Jeżeli nasze akwarium zostanie nawiedzone plagą wirków, płazińców zjadających koralowce możemy się pokusić o zakup ryby z gatunku wargaczy na przykład Pseudocheilinus Hexataenia.

Natomiast rozwiązaniem problemu z ukwiałami Apitasia jest popularna ryba zwana brzydalem czyli Acreichthys Tomentosus lub krewetka Lysmata Wurdemanni.

acreichthys tomentosus

Może się również zdarzyć, że nasze koralowce szczególnie zoanthus`y będą obgryzane  przez czerwone asteriny, szkarłupnie, które często trafiają do naszego zbiornika na przykład z żywą skałą. Jeżeli rozmnożą się one znacznie ich liczebność możemy ograniczyć wpuszczając do akwarium krewetkę zwaną potocznie harlequin`em czyli Hymenocera spp.

hymenocera picta

Pamiętajmy, że wszystkie zwierzęta w naszych zbiornikach morskich są potrzebne. Czy są to rozgwiazdy, wieloszczety czy ślimaki. To właśnie dzięki nim natura broni się przed klęską. Bioróżnorodność jest kluczem do sukcesu w akwarystyce morskiej, dzięki niej zbiorniki są bardziej odporne na błędy akwarysty.

Jak obliczyć dawki Ca, Mg, KH – dozowanie Ballinga

Sprawa jest w miarę prosta, jednak należy wykazać się dokładnością i cierpliwością. Na początek należy przygotować sobie roztwory, które będziemy dozować. Składniki do nich można zakupić w sieci lub lokalnym sklepie z morszczyzną. Po zakupie proszków należy rozpuścić je w odpowiednich proporcjach w wodzie RO/DI. A zatem:

NaHCO3 rozpuszczamy 84 gramy na litr wody RO/DI – będzie on nam podnosił KH (twardość węglanową)

CaCl2 x 2H20 rozpuszczamy 73,5 grama na litr wody RO/DI – będzie on nam podnosił Ca (wapń)

MgCl2 x 6H20 rozpuszczamy 17 gram na litr  wody RO/DI –  będzie on nam podnosił Mg (magnez) – (ten roztwór można zmieszać z roztworem podnoszącym Ca).

Do pełnej metody Ballinga brakuje tylko SBS czyli „sól bez soli”. Powinniśmy rozpuścić 25g SBS na litr wody RO/DI.

Podsumowując otrzymujemy 4 roztwory (lub 3 jeżeli zmieszamy Ca i Mg). Oczywiście gotowe roztwory również można zakupić.

Jak policzyć dawkowanie? Mianowicie potrzebne będą tutaj testy (Ca,KH,Mg) do badania wody oraz notatnik. Na początku musimy określić jakie jest dzienne zużycie określonych pierwiastków. Aby się tego dowiedzieć badamy parametry wapań (Ca), magnez (Mg) oraz twardość węglanową (KH) wody w naszym zbiorniku. Zapisujemy pomiary i powtarzamy badanie kolejnego dnia o tej samej porze. Jeżeli parametry z pomiaru w drugim dniu są mniejsze (szczególnie wapń -Ca) to metoda Ballinga jest wskazana. Natomiast jeżeli pomiary będą takie same oznacza to, że dzienne zużycie nie jest zbyt duże i właściwie dozowanie nie jest potrzebne. W trzecim przypadku (pomiary większe niż pierwszego dnia), należy poszukać błędu podczas robienia testów, kupić test innej marki lub sprawdź co może uwalniać do Twojego akwarium mierzone pierwiastki (skała, piasek?).

Zakładając pierwszy scenariusz otrzymujesz dwa wyniki (z dnia pierwszego i z dnia drugiego). Ich różnica to dzienne zużycie w Twoim akwarium.

Aby obliczyć dawki, które będziesz dozował codziennie drogi czytelniku, polecam skorzystać z kalkulatora, na przykład takiego.

Na początek należy wpisać pojemność swojego systemu ( {pojemność akwarium + pojemność sumpa} – skała i piasek) oraz ilości preparatów i wody, które tworzą nasze roztwory (ilości powyżej). Następnie w dziale „korekcja poziomu” w części „parametry aktualne” możemy wpisać wyniki z dnia pierwszego, a w części „parametry docelowe” wyniki z dnia drugiego. Kalkulator sam przeliczy dawkę dzienną i wyświetli je w części „Ilość do dodania ml”.

Należy dodać, iż obliczając dawkę roztworu łączonego Ca+Mg proponuję obliczać ją w części przeznaczonej dla wapnia Ca. Dlatego, że ilości dodawanego roztworu magnezu są zazwyczaj bardzo duże i jeżeli dodamy roztwór łączony w takiej ilości to na pewno zabijemy wszystkich mieszkańców rafy.

Zwróćmy również uwagę na to, że kupując gotowe roztwory lub „markowe proszki” często mamy podane jaka ilość danego roztworu o ile podnosi dany parametr. Wtedy należy tylko uwzględnić w obliczeniach ilość wody w naszym zbiorniku.

Aklimatyzacja nowych zwierząt.

Dzisiaj chcę poruszyć temat aklimatyzacji nowych zwierząt. Słowo „nowych” dotyczy nie tylko tych świeżo zakupionych, ale również nowych dla konkretnego zbiornika. Oznacza to, że aklimatyzację powinniśmy przeprowadzać za każdym razem kiedy zwierzaki trafiają do innego zbiornika, innych parametrów wody.

Do przeprowadzenia zabiegu aklimatyzacji potrzebne będą: pojemnik (szklany lub plastikowy; suchy, można go wcześniej opłukać wodą RO/DI), wężyk gumowy (raczej małej średnicy, może być również zestaw do infuzji krwi – kroplówki), spinacz (najlepiej plastikowy), refraktometr lunetkowy (do pomiaru zasolenia wody). Przydatny jest również termometr.

Do całego procesu należy się przygotować. Idealnie kiedy zabieg przeprowadzamy gdy są przyciemnione/zgaszone światła. Zmniejsza to stres i ryzyko urazów. Zwierzęta zazwyczaj trafiają do nas w zamkniętych plastikowych woreczkach. Taki woreczek (nie otwierając go) należy włożyć do akwarium lub sumpa na około 15 minut. Jest to pierwszy etap aklimatyzacji – wyrównanie temperatur wody.

Kolejny krok to wyjęcie woreczka z akwarium i rozcięcie go nad pojemnikiem. Wodę z woreczka wraz z zwierzakiem przelewamy do misy (jeżeli jest za dużo wody odlewamy ją do zlewu, broń Boże do akwarium!). Następnie instalujemy wąż gumowy. Na jednym jego końcu należy zrobić węzeł, a drugi przy pomocy spinacza umieścić w akwarium. Nasz węzeł będzie pełnił rolę zaworu, im bardziej go zaciśniemy tym wolniej będzie lecieć woda. Końcówkę z węzłem wkładamy do pojemnika ze zwierzakiem wcześniej zaciągając wodę ustami. Zwrócimy uwagę, aby misa z pupilem była poniżej akwarium. Strumień z wężyka należy ustawić w ten sposób, aby woda była podawana z częstością mniej więcej 2 kropel na sekundę. Tak ustawiony system pozostawiamy w spokoju obserwując poziom wody w pojemniku. W momencie kiedy ów poziom podwoi się, część wody ponownie należy odlać do zlewu i kontynuować zabieg kropelkowy (może zajść potrzeba, aby taki proces powtórzyć kilkakrotnie). W między czasie przy użyciu termometru i refraktometru badamy temperaturę wody i zasolenie.

Proces aklimatyzacji możemy uznać za zakończony jeżeli zasolenie i temperatura wody w pojemniku odpowiada temperaturze i zasoleniu w akwarium. W tym momencie przenosimy ostrożnie zwierzę przy pomocy siatki do akwarium, a wodę z pojemnika wylewamy do zlewu. Pamiętajmy, aby nie popełnić błędu wlewając ją do naszego akwarium!

Pompa cyrkulacyjna Jebao CP-40.

W związku z tym, że ostatni miesiąc był dla mnie bardzo ciężki, to nie pojawiały się nowe artykuły za co Was drodzy czytelnicy przepraszam. Natomiast już dzisiaj wrzucam nowy wpis, mianowicie słów kilka o pompie cyrkulacyjnej Jebao CP-40.

Jest to pompa, która ma być tańszą alternatywą dla pomp Maxspect Gyre. Wyróżnia ją innowacyjny przepływ wody, nieporównywalny do żadnej innej pompy (z tradycyjnym wirnikiem). Wyrzut wody z pompy przebiega niemal całą szerokość urządzenia, które tworzy szeroką, dużą strefę prędkości przepływu wody. Dzięki temu powstaje tak zwany efekt „gyre” czyli krążenie wody w zbiorniku. Poniżej zamieszczam schemat zapożyczony od firmy Maxspect.

Chiński odpowiednik czyli CP-40 to sterowalna pompa o wydajności do 17500l/h. W zestawie znajduje się kontroler, który oprócz czterech programów pracy posiada dziesięciostopniową skalę mocy pompy. Wspomniane programy to stały przepływ, symulacja fal (praca wirników z przerwami), praca naprzemienna (pod z prądem wody), oraz łagodne falowanie (wirniki się łagodnie rozpędzają i zwalniają). Oczywiście sterownik posiada również tryb feed (wyłącza pompę na czas karmienia zwierząt – 10min) oraz płynną regulację interwału falowania.

Jebao CP-40 jest również wyposażone w silny magnes, dzięki któremu zamontujemy pompę nawet na grubym szkle. Oba wirniki posiadają ruchome osłony dające możliwość skierowania strumienia wody w pożądanym kierunku.

 

W moim zbiorniku to urządzenie pracuje już mniej więcej 7 miesięcy. Uważam, że jest to całkiem dobry sprzęt i póki co mnie nie zawiódł. Jego ustawienie pozwala mi na ciągły ruch tafli wody co z kolei ułatwia wymianę gazową w akwarium.

1, 2, 3 … dozujemy.

Czas na mały sump update, ponieważ pojawiło się kilka zmian w zbiorniku technicznym. W związku z tym, że mam mało miejsca obok sumpa,  a chciałbym rozpocząć dozowanie Ballinga, postanowiłem stworzyć dwie półki. Jedna z nich będzie podstawą pod pojemniki z kH, Mg i Ca. Natomiast druga będzie mieściła dozownik DP-4. I tak w dość krótkim czasie powstały dwie niezgrabne półki.

Małym bonusem, który odkryłem po zainstalowaniu półki na pojemniki, jest to, że zasłania ona elektrykę, na której wcześniej gromadziła się sól. Również podstawa pod dozownik okazała się trafiona, zarówno pod względem wymiarów jak umiejscowienia.

Tak jak wspomniałem dozownikiem, który zostanie zainstalowany jest urządzenie firmy Jebao/Jecod model DP-4. Jest to  automat posiadający cztery pompy perystaltyczne z możliwością ustawienia dawki oraz czasu dawkowania dla każdej z osobna. Rzecz bardzo przydatna, gdyż sprawia, że nie musimy pamiętać o codziennym, ręcznym podawaniu różnych płynów.

Należy mieć na uwadze, że jest to tani chiński dozownik i jakość wykonania tego urządzenia pozostawia wiele do życzenia. Zdarzają się również błędy podczas montażu. Skutkuje to tym, że czasami jedna, bądź kilka pompek nowego dozownika potrafi nie tłoczyć. Rozwiązanie tego problemu jest proste, mianowicie należy pompę poskładać poprawnie. Poniżej zamieszczam krótki film jak to zrobić.

Mimo tych kilku małych niedoróbek wiele osób chwiali to urządzenie. Potrafi ono pomóc utrzymać optymalne parametry wody w akwarium bez ciągłego pamiętania o dozowaniu.

Po zainstalowaniu DP-4 i podpięciu przewodów połączonych z pojemnikami przyszedł czas na wykonanie i montaż uchwytu na wężyki dozujące. Do tego celu użyłem prostokątnego kawałka białego akrylu (plexi) o grubości 5mm. Gięcia dokonałem nagrzewając element nad kuchenką i zaginając go na krawędzi deski. Po tych zabiegach pozostało nawiercenie 6 mm otworów.

  

W najbliższej przyszłości postaram się opisać jeszcze jak przygotować mieszaniny metody Ballinga i jak policzyć dawkowanie.

Pojemniki na Ballinga zrób to sam czyli mały projekt DIY.

Aby utrzymać stałe parametry wody w mojej trzysetce postanowiłem się wyposażyć w dozownik firmy Jebao model DP-4. Będzie on u mnie służył do podawania Ballinga (czyli Ca, Mg oraz KH) i być może fitoplanktonu.

W związku z tym, że nie mam za wiele miejsca obok sumpa postanowiłem dorobić zgrabną półeczkę zarówno pod pojemniki na Ballinga jak i samą pompę dozującą. Następnie zabrałem się za poszukiwania odpowiednich pojemników. Po kilku odwiedzinach w sklepach z wyposażeniem domu stwierdziłem, że najlepsze będą pojemniki kuchenne (takie jak np na makaron). Są one wysokie, mieszczą około 2 litrów i są plastikowe.

Do budowy przygotowałem również małe śrubunki przystosowane do węży od systemów odwróconej osmozy oraz sztywne rurki 6mm (w moim przypadku węglowe, ponieważ plastikowych czy plexi nie znalazłem).

Koszt materiałów łącznie z pojemnikami, śrubunkami, rurkami 6mm i pięcioma metrami węża RO zamknął się w 60zł.

Z narzędzi była potrzebna wiertarka z wiertłem stożkowym, oraz coś do cięcia rurek (w moim przypadku dremel).

Samo wykonanie nie było wcale trudne. Na początku przyciąłem rurki do takiej długości, aby sięgały 1-2cm nad dnem pojemnika. Dzięki temu pompa nie będzie podawać do akwarium osadu z dna. Następnie zaznaczyłem markerem na wiertle stopniowym jak duży otwór wywiercić i zrobiłem po jednym otworze w każdej pokrywce (centralnie na środku). Wkręciłem śrubunki i zamontowałem przycięte wcześniej rurki. Ważnym zabiegiem jest również wywiercenie dodatkowego otworu w pokrywce tak, aby do pojemnika dostawało się powietrze. Tak przygotowane pojemniki są gotowe na podpięcie pod pompę dozującą.

Pojemniki na Ballinga DIY

 

Testuj, testuj i jeszcze raz testuj wodę morską!

Jak kiedyś wspomniałem kluczem do sukcesu w akwarystyce morskiej jest systematyczność. Objawiać się ona powinna nie tylko w cotygodniowych podmianach, czyszczeniu i sprawdzaniu sprzętu, ale także  w dbaniu o jakość wody. Dlatego bardzo ważną sprawą jest pilnowanie stabilnych parametrów w zbiorniku. Dzięki tej równowadze zwierzęta morskie rozwijają się, mnożą i żyją bez objawów stresu.

Co dokładnie badać w wodzie morskiej? Minimalnie, podstawowe parametry takie jak: zawartość azotanów (NO3), zawartość fosforanów (PO4), zawartość wapnia (Ca), zawartość magnezu (Mg), zasolenie, temperaturę (T), twardość węglanową (KH), pH.

Jak badać wodę? Służą do tego testy akwarystyczne, kompletne zestawy odczynników wraz z instrukcjami. Na rynku jest sporo firm oferujących testy do wody akwariowej. Jedne są lepsze, inne gorsze. Natomiast pewnym jest, że nie ma firmy, która by produkowała najlepsze testy.  Ja osobiście używam testów Salifert oraz Aquaforest. Są one w miarę dokładne i przystępne cenowo. Badania przeprowadzam raz w tygodniu i notuję je w dzienniku akwarium. Dzięki temu jestem w stanie oszacować np dzienne zużycie wapnia czy pilnować równowagi pomiędzy KH, Mg i Ca.

Testy wody morskiej akwariowej.

Oczywiście testować można również lepszym sprzętem jak na przykład fotometry firmy Hanna. Modele HI758, HI755, HI 713 również są bardzo pomocne. Natomiast do pomiaru zasolenia polecam zaopatrzyć się w refraktometr lunetkowy, ponieważ popularne salimetry są mało dokładne.

Przydatną ciekawostką są też dzienniki akwarium morskiego on-line, na przykład reefstats.net gdzie poprzez regularne wprowadzanie danych, można uzyskać statystyki parametrów, kosztów i wielkości obsady Twojego akwarium. Poniżej zamieszczam pasek z aktualnymi parametrami mojej rafy:

Karmnik automatyczny Eheim Autofeeder.

Bardzo przydatnym urządzeniem w akwarystyce jest automatyczny karmnik. Dzięki niemu mamy możliwość zostawienia akwarium na okres kilkudniowego wyjazdu. Na rynku jest wiele różnych sprzętów spełniających te funkcję w lepszy bądź gorszy sposób. Osobiście miałem do czynienia z najtańszymi urządzeniami z chin,  a także  z droższym niemieckim sprzętem (JBL) i stwierdzam, że najlepszym z nich jest karmnik z firmy EHEIM.  Model 3581 posiada obrotowy pojemnik, w którym zmieści się około 100ml  pokarmu. Karmnik wyposażono w  cyfrowy zegar z możliwością zaprogramowania do 4 karmień dziennie. Każde z karmień może być z podwójną dawką ( po minucie druga dawka). Urządzenie jest zasilane z dwóch „paluszków” – baterie AA . Potrafi informować o niskim stanie baterii. Posiada również system wentylacji pokarmu.

Wszystkie te opcje są bardzo przydatne, jednak dla mnie najważniejszą cechą tego karmnika jest możliwość dokładnego ustawienia ilości podawanego pokarmu. Jest to rozwiązane w bardzo prosty sposób, mianowicie poprzez przesuwaną na pojemniku klapkę, która reguluję wielkość otworu dozującego.

Eheim 3581

Karmnik EHEIM 3581 może współpracować ze stacją do karmienia tej samej firmy. Artykuł 4001020 czyli EHEIM Feeding Station umożliwia montaż karmnika na krawędzi akwarium (nawet z eurobarcingiem).  Natomiast najważniejszą funkcją stacji jest podawanie pokarmu zwierzętom tak, że nie spływa ono od razu do komina. Dzięki temu ograniczone zostaje zapychanie się filtrów mechanicznych, a pokarm trafia tam gdzie powinien.

Polecam taki zestaw każdemu „morszczakowi” dlatego, że sprzęt jest porządny jakościowo, dokładny i posłuży wiele lat.

Eheim Feeding Station

Książka o akwarystyce morskiej.

Chciałbym Wam drodzy czytelnicy polecić książkę „The Nano-Reef Handbook” autorstwa Chrisa Brightwella. Jest to podręcznik dla posiadaczy systemów nano rafy czyli zbiorników morskich do 15 galonów (56L) pojemności. Książka jest w języku angielskim. Jest to przewodnik, który pomoże w założeniu i utrzymaniu nano akwarium. Omawia najważniejsze elementy takie jak filtracja, oświetlenie, kontrola temperatury i parametrów wody. Pomaga również wybrać obsadę zbiornika.

Podręcznik składa się z trzech głównych części:

1. System Nano-Reef,

2. Obsada akwarium,

3. Zakładanie nano akwarium.

W pierwszym dziale omówiono parametry jakości wody, komponenty składowe nano rafy oraz zasugerowano jak prowadzić zbiornik. Druga część przedstawia jak dobrać sensowną obsadę dla małego akwarium czyli ryby, korale i bezkręgowce. W ostatnim dziale zwrócono uwagę na sposób stworzenia zrównoważonego ekosystemu nano rafy.

Książka posiada wiele kolorowych zdjęć zarówno zwierząt morskich jak i całego potrzebnego sprzętu do prowadzenia akwarium. Polecam ją zdecydowanie osobą początkującym jak i „starym morskim wilkom”.